Izo
Jestem Shige Izo mam 17 lat i przez ostatnie 5 lat mieszkałem z rodziną w Anglii ale ostatnimi czasy moi rodzice postanowili że przeprowadzamy się z powrotem do Japonii. Znowu będę musiał się przestawić na trzy semestry... Po wylądowaniu na lotnisku w Tokio taksówką podjechaliśmy pod nasz nowy dom. Ciężarówka z zamówionymi rzeczami już stała na ulicy i pracownicy wnosili je do środka. Wyciągnęliśmy nasze walizki z bagażnika po czym moja młodsza siostrzyczka uczepiła się mojej bluzy i zaczęła narzekać że jest zmęczona. W sumie nie uwzględniliśmy zmiany czasu, w Anglii byłby teraz środek nocy a ona ma w końcu tylko 9 lat
- Spokojnie, za chwilę będziesz mogła się położyć - powiedziałem z lekkim uśmiechem
- Onii-chan...
- Tak?
- Dlaczego zawsze zakładasz tą opaskę na oko jak wychodzimy na zewnątrz? Coś ci się dzieję z okiem?
- Etto... To nic... Po prostu lubię ją nosić - odparłem na co dziewczynka przytaknęła... Tak naprawdę noszę opaskę na jednym oku bo mam heterochromię, jedno moje oko jest złote a drugie mocno pomarańczowe... Moim zdaniem nie wygląda to dobrze a nawet trochę dziwnie więc wolę zasłonić jedno z nich, jakoś tak padło na pomarańczowe oko. Mimo wszystko jestem trochę zmęczony tymi pytaniami ze strony innych, pytań typu "wszystko w porządku z twoim okiem", zawsze odpowiadam że mam nadwrażliwą gałkę oczną i na zewnątrz drażni mnie wiatr ale w szkole i tak mnie nie prosił żebym zdejmował opaski... Czasami obcym wciskałem kit że jestem po operacji oka by tylko nie pokazywać mojej heterochromii. Jak ktoś w Anglii widział moje oczy pytał czy jestem na coś chory albo czy ze mną "jest coś nie tak", jedyną osobą która lubiła moje oczy był mój były chłopak Kevin. Jedak nasz związek nie trwał długo tylko jakieś 3 miesiące, zerwaliśmy bo pokłóciliśmy się, poszło o seks... Mianowicie nie chciałem tego z nim robić bo się strasznie bałem, więc za każdym razem kiedy to proponował odmawiałem... Doszło do tego że zaczął mi zarzucać że go nie kocham i że go "zapewne zdradzam". Zerwał ze mną, jakiś miesiąc po tym ze strony moich rodziców padła decyzja o przeprowadzce do Japonii. Miałem nadzieję że mimo wszystko z Kevinem zostaniemy ponownie przyjaciółmi jak kiedyś ale nawet jak chciałem się z nim spotkać i pożegnać ten powiedział że nie chce i go nie obchodzi że wylatuję następnego dnia... Usiadłem na jednej z walizek i zacząłem się rozglądać po okolicy. W pewnym momencie ujrzałem prawdopodobnie sąsiadów któży pewnie chcieli się przywitać. Moja matka szybko podeszła do kobiety i zaczęła rozmawiać. Niechętnie podszedłem w jej stronę żeby też się przywitać. Przy kobiecie stał chłopak w okularach, białych włosach z grzywką poadającą na jedną stronę, widoczne oko było czarne ale po chwili okazało się również że drugie oko miało inny kolor... Mianowicie bardzo jasny szary. Postanowiłem się nie odzywać puki nie będzie to konieczne
- Mai Jak ja cie długo nie widziałam. Co u ciebie
- Po pięciu latach mieszkania w Anglii postanowiliśmy wrócić do Japonii... Poza tym Kijo dostał tu lepszą ofertę pracy a my się trochę stęskniliśmy za tym krajem - Powiedziała po czym spojrzała na chłopaka - Naomi, nie mówiłaś mi nic że masz syna
- To jest Rue, adoptowaliśmy go jak miał 6 lat. Jest dosyć małomówny ale dobry z niego chłopak. Czy to jest Izo. Ostatnio widziałam go jak miał 3 latka. Był taki uroczy
- Dokładnie. Teraz to już idzie do drugiej klasy liceum... Jak ten czas leci. A twój syn? Wygląda na maturzystę
- Może odrobinę ale Rue ma jeszcze 17 lat więc są w tym samym wieku. Widzę że również doczekałaś się córeczki
- Tak. Fumi... Trochę jest zmęczona w Anglii byłaby teraz noc a ona ma dopiero 9 lat... Trochę tak głupio rozmawiać na dworze, zaprosiłabym was do środka ale wszystko jest jeszcze w pudłach
- W takim razie zapraszam do nas - powiedziała z uśmiechem. Mama jeszcze zawołała tatę i wszyscy razem poszliśmy do środka. Matka zatrzymała mnie jeszcze w przedsionku
- Izo, ile razy ja ci powtarzałam żebyś nie nosił tej opaski... Nic ci się nie dzieje więc nie masz powodu jej nosić tylko przesilasz drugie oko - powiedziała po czym zdjęła mi opaskę i poszła w stronę salonu, zanim za nią poszedłem zgarnąłem moją grzywkę żeby przysłaniała mi oko i również poszedłem do pomieszczenia siadając na kanapie między siostrą a matką. Fumi widocznie była już za bardzo zmęczona bo oparła się o mnie i zasnęła
- Rue, chodź pomożesz mi zrobić herbaty dla gości - chłopak tylko przytaknął i wyszedł z pomieszczenia, po chwili wrócił niosąc dwie filiżanki a kobieta pozostałe dwie. Rodzice zaczęli rozmawiać z sąsiadami a ja siedziałem cicho mając nadzieję że nie będę musiał się odzywać
- Właśnie Rue, choć trzeba zmienić ci opatrunki- powiedział mężczyzna do chłopaka i na chwilę wyszli z salonu... Po paru minutach wrócili chłopak tym razem bez koszulki tylko w spodniach i opatrunkami na klatce piersiowej. Co takiego mogło mu się stać? Chyba się trochę za długo na niego gapiłem gdy on również spojrzał na mnie szybko odwróciłem wzrok rumieniąc się i nerwowo chwyciłem filiżankę i zacząłem pić herbatę. Czemu się tak dziwnie czułem jak na niego patrzyłem... Przecież jest tylko bez koszulki i poza tym te opatrunki zasłaniają większość jego klatki piersiowej więc czemu tak reaguję?
- Mam nadzieję że nie macie nic do Homoseksualistów - naglę powiedziała kobieta
- Nie, nie mam... Kijo raczej też nie
- To dobrze, no bo Rue jak to się mówi woli chłopców - oznajmiła. Dlaczego temat zszedł na to, czuję się dosyć niezręcznie, moi rodzice nie wiedzą o mojej orientacji, nigdy nie odważyłem się im o tym powiedzieć. Znowu nerwowo zacząłem pić herbatę - Izo, też jesteś homoseksualistą? Nie ma się czego wstydzić (<- typ kobiety która zauważa wszytko)
- E... Etto... - Co ja powinienem powiedzieć, dyskretnie spojrzałem na matkę która nie wydawała się przyjmować tym pytaniem
- Myślisz że nie wiem...? Nie trudno było się domyślić że coś było między tobą i Kevinem - Co?- Ona o wszystkim wiedziała?
- Widzisz. Nie ma się czego wstydzić... Może nawet zakochasz się w Rue - zaśmiała się. Chyba nie pojmuję poczucia humoru tej Pani. Czerwony odwróciłem wzrok. Matka kontynuowała rozmowę już na inny temat. Jak już robiło się późno wróciliśmy do siebie. Następnego dnia już poszedłem do szkoły chociaż początkowo trochę trudno mi było znaleźć mundurek, oczywiście nie mogłem wyjść bez opaski na oko. Jak tylko wszedłem do klasy, w której miałem mieć lekcje od razu zauważyłem tego chłopaka, Rue, był oblężony przez masę dziewczyn. Cicho usiadłem na wolnym miejscu i czekałem na rozpoczęcie lekcji... W końcu zabrzmiał dzwonek, wszyscy usiedli na swoich miejscach a do klasy wszedł nauczyciel
- Dzisiaj do naszej klasy dołącza nowy uczeń Shige Izo... Chłopcze chodź na środek i powiedz coś o sobie - powiedział nauczyciel... Znowu to, nienawidzę tego całego przedstawiania się nigdy do końca nie wiem co mam powiedzieć tak samo było jak przeprowadzałem się do Anglii. Posłusznie wyszedłem na środek
- Etto... jestem Shige Izo i przez ostatnie pięć lat mieszkałem z rodziną w Anglii w Glasgow. Z powodu pracy mojego ojca wróciliśmy do Japonii.- Nie mam pojęcia co mógłbym jeszcze powiedzieć
- To wszystko co chciałbyś powiedzieć?
- Myślę że tak - odparłem po czym pozwolił mi usiąść. Już za plecami słyszałem szepty dziewczyn typu "Po co mu ta opaska?". Znowu się zaczyna
- Rue po tej lekcji macie długą przerwę. Znasz szkołę najlepiej więc prosiłbym cię żebyś oprowadził Izo
- Dobrze - odparł krótko. Gdy lekcja się skończyła chłopak do mnie podszedł - Tak więc... Co chciałbyś zobaczyć?
- Etto... Myślę że najważniejsze miejsca... Typu, gabinet pielęgniarki lub pokój nauczycielski - odparłem po czym poszedłem za czerwonookim. Pokazał najważniejsze miejsca po czym mu podziękowałem i chciałem już się oddalić ale mnie zatrzymał...
Rue
Wychowywałem się w domu dziecka sześć lat. Dokładnie, sześć lat. Pani Nomi była jedną z opiekunek, które zajmowały się porzuconymi dzieciakami. Zawsze się ze mną bawiła, dbała... Bardzo ją lubiłem. Nawet cicho się odzywałem. Jak byłem mały, zabrała mnie do swojego domu. Dokładniej czternaście lat temu. Poznałem wtedy jej przyjaciółkę, która była tam wtedy z synem. Nie pamiętam wszystkiego z tamtego okresu. Ich imion także nie. Co do bandaży... zostałem zaatakowany przez jakiegoś pijaczynę. Nic specjalnego mi nie zrobił, prócz paru ran na plecach. A wczoraj nie zrozumiałem zachowania Izo, który patrzył się na mnie a potem widocznie zdenerwował. Nawet w duchu się zaśmiałem. Co było dziwnego w tym, że siedziałem bez bluzki? Opiekunowie starali się wyjaśnić mi dane uczucia, co im się udało. Najgorzej jednak było z miłością. Wiedziałem, że bardzo mnie kochali... mimo to ja nie wiedziałem jak to jest darzyć kogoś tym uczuciem. Nie rozumiałem także zakochanych. Jako dziecko, jak większość na widok całujących się ludzi mówiłem "feee". Z resztą, jak większość sześciolatków. W szkole także bywałem cichy, chociaż częściej się uśmiechałem. Dziewczyny uwielbiały mnie za to, iż byłem spokojny i zawsze ich słuchałem. Nawet te z wymiany chodziły za mną. Nie miałem przyjaciół. Koledzy nienawidzili mnie za to, iż zabierałem im dziewczyny, ale i tak w większości przypadków raczej pomagałem im w tej sprawie. Nauczyciele nie mieli ze mną kłopotów, a jak już, to "za rzadko się odzywam". Co mam zrobić, jeżeli taki już jestem?... Na szczęście moja "rodzina" mnie akceptuje. Bardzo się cieszyłem poznając siostry opiekunki. Ciągle się mną zachwycały... a teraz? Trochę się ich boję, a do tego miały przyjechać... Myślałem o tym w drodze do szkoły. O swoich biologicznych rodzicach wiedziałem tyle, że żyją. Nic więcej. Z czasem jednak przestało mnie to interesować. Oddali mnie przecież. Jeżeli kiedykolwiek będą chcieli naprawić swoje relacje ze mną, powiem im, by się wypchali i że nie jestem ich synem. Wątpiłem jednak, aby zechcieli mnie poznać. Westchnąłem i wszedłem do budynku. Ostrożnie, aby nie zostać otoczonym. Udało mi się dojść do szatni i pod klasę, a potem... potem było gorzej. Zauważyły moją osobę i od razu "przyleciały"... Na szczęście szybko zabrzmiał dzwonek. Usiadłem obok okna, a one wokół... Ignorowałem to, co mówią. Aczkolwiek starałem się. Nie miałem zwyczaju rozglądać się po klasie, ale zauważyłem Izo. Nauczyciel kazał mu się przedstawić, a gdy to zrobił, profesor poprosił mnie o oprowadzenie chłopaka. Zgodziłem się. Bo co miałem zrobić? Pokazałem mu najważniejsze rzeczy, a po tym podziękował i chciał się oddalić. Złapałem go za rękę. Zastanawiałem się, po co nosił tę opaskę. Powoli zdjąłem mu ją. Po tym spuścił głowę. Delikatnie złapałem go za podbródek i uniosłem głowę. Delikatnie odgarnąłem mu z oka grzywkę. Miał całą czerwoną twarz, co wyglądało nieco zabawnie. Fioletowe włosy, rumieńce, jedno oko złote, a drugie pomarańczowe. Musiałem jednak przyznać, że po raz pierwszy widziałem taki zestaw kolorów.
-Nie noś opaski... dzięki temu oku jesteś wyjątkowy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz